czwartek, 26 stycznia 2012

ZGROZA



Dodam tylko, że zdjęcia robił tata.
Matka miałaby zapewne w tym momencie atak serca, gdyby, dla odmiany, była na miejscu.

To, co między wierszami:
Polka siedzi w domu.
Inhaluje się i tym podobne, bo pan doktor kazał zrezygnować z przedszkola i spacerów.
Dzięki bohaterskiej postawie dziadków ma więc Pola komfort chorowania w domu.
Scenariusz był tym razem taki:
- infekcja
- natychmiastowa reakcja matki: inhalacje, tran, bioaron c, Vick i szlaban na przedszkole
- efekt: poprawa, więc po 4 dniach kuracji - przedszkole
- błąd! efekt: kaszel
- kaszel bardziejszy
- 3 dni później wizyta u lekarza - zalecenia: inhalacje, tygodniowy szlaban na przedszkole, delikatna sugestia baniek  i ... skierowanie do pulmunologa jakby co by
- aktualnie - grzeczne stosowanie się do zaleceń, żeby uniknąć spotkania z pulmunologiem.
Skutki: Polka roznosi dom na wszelkie sobie tylko znane sposoby.
I kaszle mniej.

3 komentarze:

magdalena pisze...

u mnie początki tego wszystkiego i wyczekuje weekendu, żeby nie być w domu ... w weekend mogę siedzieć z nią ...

Martamelka pisze...

patrząc na zdjęcia to faktycznie można zawału dostać !!! Jakbym zobaczyła swoją młodą w takiej sytuacji chyba bym zeszła z tego świata.Brawo dla taty ,że miał odwagę cykać zdjęcia :D dużo zdrówka dla Poli.pozdrawiam

mrs.right pisze...

Tylko tatusiowie mają zimną krew:) Świetny blog. Anegdotki Poli - boki zrywam. Domek - podziwiam, bo piękny. Pozdrawiam:)