Tak jest i tym razem.
Za 3 do 5 dni rozpocznie się kaszel.
Wtedy zostawię ją w domu na 3 dni, żeby przetrzymać kryzys i nie zarażać dzieci w przedszkolu.
Po tygodniu kaszel będzie się pogłębiał i wtedy udamy się do lekarza.
Zapewne uzna, że płuca i oskrzela czyste i każe cośtam, cośtam. Oraz ... zatrzymać Polę w domu.
Po kolejnym tygodniu pójdzie do przedszkola, ale głęboki kaszel nad ranem będzie się jeszcze utrzymywał przez kolejny tydzień.
Zakład?
sobota, 14 stycznia 2012
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)


4 komentarze:
A może inhalacje?
Kasia, a próbowałaś homeopatyków? U nas świetnie się sprawdzają, ale wiem że nie każdego przekonują ;)
BAŃKI i tylko bańki. Serio. Nie wierzylam, ale nam barddzo pomagaja. Aha no i moze jednodniowa monodieta z kaszy jaglanej? Na kaszel to napar z lukrecji i tymianku jeszcze pomaga.
Inhalacje 2-3 razy dziennie!
homeopatyków próbowałam, a jakże!
bańki - to na poważniejsze historie... chociaż ten jeden jedyny raz gdy stawialiśmy Polce bańki spłynęły zanim zdążyły na dobre się zassać :-)
a co do kaszy jaglanej - oddam pół królestwa każdemu, kto wciśnie w Polkę choćby pół porcji - nooo way!
ale.. dobra nasza! po 3 dniach kiszenia Polki w domu i wietrzenia na ogródku jutrzejszą wizytę u pediatry matka odwołała i .. witaj przedszkole :-)
wszystkim dziękujemy za duchowe i merytoryczne wsparcie
jesteście nieocenione
LOVE
p.s.
to z lukrecją i tymiankiem ciekawe
tego jeszcze nie próbowałam
spróbuję :-)
Prześlij komentarz