piątek, 30 grudnia 2011
SZTUKA EPISTOLARNA
To był pierwszy w życiu Polderynkowy list do świętego Mikołaja. Gdy załamana stwierdziła, że nigdy nie uda jej się namalować wymarzonej lali z wanienką i "komputelka z Kubusiem Puchatkiem" z pomocą przyszły foldery reklamowe z Macro, nożyczki i klej. Potem pojawiła się treść: "święty Mikołaju, ja będę spała cichutko w swoim pokoju, a Ty przyniesiesz mi lalę i komputel".
W specjalnie wydzierganej przez Matkę kopercie list wisiał na drzwiach balkonowych ze 3 dni. Polka z nieustającym podnieceniem sprawdzała, czy przez przypadek Mikołaj listu nie odebrał. Zaglądała do środka kilka razy dziennie... aż nagle, pewnego dnia, gdy Pola była bardzo grzeczna, list zniknął. Wtedy ekscytacja Poli sięgnęła zenitu i o fakcie cudownego przechwycenia przesyłki przez świętego dowiedział się absolutnie każdy, kto miał sposobność rozmawiać z Polą w tych dniach: panie i dzieci w przedszkolu, babcia, dziadek, sąsiedzi i nawet ciocia Ela.
A Mikołaj, cóż ... okazał się wyjątkowo słowny tej zimy.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)


2 komentarze:
spełnianie marzeń dzieci: bezcenne :)
Patrzę na buzię Poli i uwierzyć nie mogę, że taka panienka już z niej. :-) A Mikołaj spisał się świetnie! :-)
Prześlij komentarz